Bobrowisko zostało nominowane jako jeden z pięciu najlepszych obiektów architektonicznych wybudowanych w zeszłym roku i walczy o Nagrodę Architektoniczną Polityki 2018


Enklawa przyrodnicza Bobrowisko w Starym Sączu

Projekt: 55 Architekci.
Pow. zabudowy: 1250 m kw.
Koszt inwestycji: 1,5 mln zł.

W końcu dotarła do Polski moda na tworzenie małej architektury, która ma zachęcać do kontaktu z przyrodą i ułatwiać jej podglądanie. Wieże i platformy widokowe, promenady i ścieżki przyrodnicze, kładki, a nawet – hit ostatnich lat – tzw. ścieżki w obłokach, czyli specjalne pomosty w koronach drzew. Część z nich idealnie wpisuje się w krajobraz, ale bywają i takie, które arogancko ingerują w pejzaż i choć widok z ich perspektywy jest wspaniały, to one same psują przestrzeń. Można więc powiedzieć, że nominacja dla Bobrowiska jest w pewnym sensie nominacją dla całej kategorii obiektów: bardzo pożytecznych, częstszych i coraz lepszych.

W Starym Sączu ciekawie wybrano miejsce. To nie naturalny, utworzony przed milionami lat układ przyrodniczo-geologiczny, ale w pewnym sensie efekt działalności człowieka; dawna żwirownia, zamknięta i na powrót oddana w użytkowanie przyrodzie. Usytuowana w widowiskowych przyrodniczo widłach dwóch żywiołowych rzek: Popradu i Dunajca. Uchroniono się na szczęście przed pokusą tworzenia wysokich wież, które wprawdzie zapewniłyby „niepowtarzalny widok”, ale w gruncie rzeczy stanowiłyby element nie zbliżający, lecz oddalający człowieka od natury. Obiekt składa się z obserwacyjnych ścieżek o długości ponad 400 m, meandrujących ostrymi zakosami między bagnami, jeziorkami, zaroślami i mokradłami oraz z dwu tzw. altan obserwacyjnych, służących podglądaniu (samemu będąc niewidocznym) ptaków, płazów i gadów, no a przede wszystkim bobrów.

Zastosowane rozwiązania są maksymalnie nieinwazyjne i świetnie wpisują się w kontekst, chociażby poprzez maksymalne wykorzystanie drewna jako budulca. Altany mają ciekawą architekturę mogącą kojarzyć się z nieruchomą arką, ale też rodzajem bunkra dającego zwiedzającym z jednej strony poczucie przytulności, a z drugiej wskazującego wyraźną granicę, której przekraczać nie powinni. Pomyślano i o tym, by pokrzywdzeni nie czuli się ani inwalidzi (możliwość przejazdu wózkami), ani dzieci (okienka w altanach znajdują się na różnych wysokościach, dostosowanych do wzrostu).